Jak pokochać swoje ciało w trzech krokach?

Ostatnio w mojej grupie Mamy w sam raz prowadziłam emocjonującego transmisję live właśnie pod tym tytułem „Jak pokochać swoje ciało w trzech krokach?”

Dlaczego właśnie ten temat?
Bo widzę jak mamy nie akceptują swoich ciał, jak je ciągle krytykują i chcą je ulepszać, zmieniać. Z umiejętnościami detektywa tropią wszystkie niedoskonałości i tylko je widzą.

Zresztą ja sama też się z tym ostatnio mierzyłam i dotarło do mnie, że ja niestety nie kocham mojego ciała. Zorientowałam się, że katuję je na zajęciach fitness do granic wytrzymałości, a wszystko po to, żeby mieć płaski brzuch.

Dodatkowo, wkurza mnie to, co od lat słyszę na zajęciach w klubach fitness „Noo, dziewczyny. Idzie lato, trzeba wskoczyć w bikini i się na plaży pokazać”. I co z tego, że idzie lato i wizja tej nieszczęsnej plaży? Czy trzeba się znowu katować, żeby w bikini zaprezentować jędrne pośladki, płaski brzuch i piękny biust? A jakby to było pokazać się tak, jak właśnie wyglądam? I mieć totalnie wyrąbane na to, co o tym pomyślą inni?
No dobra, czuję, że się nakręcam więc przechodzę do meritum i podaję Ci obiecane trzy kroki do tego, żeby pokochać swoje ciało.

Krok 1. Obraz siebie.
Sprawdź, czy przypadkiem mając w głowie obraz tego jak chciałabyś wyglądać, nie wkręcasz się w to, że chcesz wyglądać jak nastolatka albo dwudziestolatka. Czy nie dążysz do ideału, celu, który jest nieosiągalny lub osiągalny na krótko i do tego drakońskimi dietami?

Krok 2. Akceptacja
Zaakceptuj fakt, że urodziłaś dziecko. A może nawet więcej niż jedno. Twoje ciało ma prawo wyglądać inaczej niż przed ciążą. Rozstępy, cellulit, mniej jędrna skóra na brzuchu to normalne po ciąży. Nie mówię, że nie masz nic z tym nie robić. Jasne, zrób coś, jeśli źle się z tym czujesz. Ale! Jest jedno ale! Sprawdź, z jakiego miejsca to robisz? Z miłości do Twojego ciała, czy z pogardy dla niego?
Bo to robi dużą różnicę.

Krok 3. Przekonania
Zobacz, jakie podświadome przekonania kierują tym, że nie akceptujesz swojego wyglądu, jakie lęki tym kierują.  Może boisz się, że partner Cię zostawi jak nie będziesz wyglądała atrakcyjnie, a może masz obrzydzenie jak patrzysz na siebie z dodatkową fałdką, a może uzależniasz swoje poczucie własnej wartości od tego jak wyglądasz?

Kochana, trzymam za Ciebie kciuki w praktykowaniu miłości do swojego ciała.
A jeśli masz ochotę wykonać krótką praktykę, w której możesz pojednać się ze swoim ciałem, to zapraszam Cię do mojej grupy, gdzie możesz obejrzeć transmisję live nr 27, a w niej właśnie tę praktykę. Paulina napisała mi po niej tak „Było bosko. Czuję błogość i wdzięczność. Cudownie to przeprowadziłaś. Dzięki wielkie”

Wpadaj do grupy Mamy w sam raz.

Wspieram,

Asia

Coaching dla Mam

Podziel się postem!

Spodobał Ci się artykuł? Uważasz, że jest wartościowy? Jeśli tak, to bardzo się cieszę :)
Zostaw swój komentarz i podaj dalej. To dla mnie ważne. Dziękuję, Asia